Busłowe łapy na powitanie wiosny.

Wszystko ma swój czas i miejsce. Także pory roku. Mamy to szczęście, że pod naszą szerokością geograficzną są cztery – jest i wiosna, i lato, i jesień, i zima. W zasadzie lubimy wszystkie. Nie gardzimy śniegiem i mrozem, uwielbiamy piękne, czerwone i żółte, spadające liście. Ale mimo wszystko to wiosna cieszy nas najbardziej. Drzewa robią się tak zielone, że czasem zastanawiamy się, czy ktoś nie podreperował ich koloru w programie graficznym, dzień staje się dłuższy, słońce wygrywa z chmurami, ptaki ćwierkają. Na szczęście w tym roku wiośnie się spieszy. Typowo podlaskim sposobem na przepędzenie zimy i przyspieszenie wiosny jest pieczenie busłowych łap. Busłowe łapy to bułki z ciasta drożdżowego, które niegdyś, na Podlasiu, pieczono w każdym, wiejskim domu, w dniu Święta Zwiastowania NMP. Miało to związek z porzekadłem: „na zwiastowanie przybywaj bocianie”, zgodnie z którym ostatnie bociany powinny powrócić właśnie do dnia święta zwiastowania, czyli 25 marca.

Dlaczego „busłowe”? Bo „busieł” w gwarze, to własnie „bocian”, a bułki kształtem mają przypominać jego łapy. Dawniej, gospodarze wkładali takie wypieki do bocianich gniazd, aby powracające ptaki zachęcić do osiedlania się w ich zagrodach. Bo bociany to nie tylko zwiastuny wiosny. Miały również przynieść szczęście gospodarstwu i ludziom w nim zamieszkującym.

W galerii efekty naszej środowej wspólnej pracy z grupą V.